Walc Mameluka

Autor: Maciej Kaczka, Gatunek: Poezja, Dodano: 24 lutego 2011, 21:27:31

Pijąc zieloną herbatę wciąż

Patrzę jak ścianę ubarwia grzyb

Ja nie do końca spełniony mąż

I dość perfidnie zraniony typ


Lukam z nadzieją w speluny sień

Co dzień skanując w niej kobiet sort

Wierząc że w końcu ukaże się

Ta, w której znajdę spokojny port   


Która nie zgasi mi resztek sił

I nie oskubie z ostatnich kont

Nie będę się z własnym cieniem bił

Skądś wezmę ją, chyba wiem już skąd


To nie jest sen z kategorii ściem

O obcym gościu na Nostromo

Ona wyrasta z rodzimych ziem  

Jak zmutowany klon G.M.O.


o…o… o…



Więc się dla mnie wyłaniasz z żyznych łanów jak łania

Lecz jak innych pań łań cię nie martwi

Czy twój drań oblubieniec mocny rogów ma wieniec

Tylko czy utrze ci soczek z marchwi

 

Chodź modliszko z Mogilan ujrzyj we mnie motyla

Prosty kontrakt spiszemy w pięć minut

Kwiatów dawać nie będę, sam nie jestem wszak dębem

Tylko kruchą gałązką jaśminu


Zadzierzgamy więź świętą, tyś w niej głową ja piętą

Postępową czas wdrożyć manierę:

Już nie ten styl rozmowy co ma sarna z gajowym

Tylko pani ze swym bulterierem


Jesteś twarda jak tarcza, jesteś samowystarcza-

-lna, ja skromną wypełniam ci lukę

Ty w tym walcu wiedź prym

Ja za tobą jak w dym!

Pragnę zawsze być twym

Mamelukiem.

 

 


Mówią że genów nie oszukasz

Zgodzić się z losem mameluka

To jakby bokser padł na glebę,

Kogucik nagle zgubił grzebień

 

Co dzień by ego swe wytłumić

Oglądam z malarstwem albumy

I wiem że los mój ucieleśnia

Dziejową misję pierwszych chrześcijan

 

 

Znowu się z małej i śmiesznej sekty

Rodzi rządzący światem kolektyw

Tylko w historii nastąpił przełom:

Nas nie zjadają lwy w Koloseum

 

Przed nami prężą się tygrysice

I kiedy idę dziś przez ulice

Nie dziwię się że jest więcej chętnych

Facetów do oglądania pręg tych

 

 

Więc się nie krzyw gdy cyca ci  nastawia wilczyca

Któar nie chce  by wierny jej samczyk

Rzucał do stóp ofiary, lecz u wrót buduaru

Wkomponował się w kosz pomarańczy   


Niech Meduza ze Świdra ujrzy w tobie kolibra

Prosty kontrakt i wszystko jest bajką

Kwiatów jej nie podajesz, wszak nie jesteś buhajem

Lecz na łące niezapominajką

 

Zadzierzgnijcie więź świętą, ona głową ty piętą

Nowe życie jak ciuch z nową metką

Nie te więzy was kleją, co wędkarza z ukleją

Tylko damę z jej hmmm… tchórzofretką

 

Ona będzie jak tarcza, będzie samowystarcza-

-lna, ty tylko masz lać na nią lukier

W walcu niech wiedzie prym

Ty idź za nią jak w dym

Mówiąc: pragnę być twym

Mamelukiem.

Komentarze (2)

  • zaśpiewałem sobie w ten jakże zimny późny wieczór i jakby lżej...dziękuję!

  • Tadeusz Boy-Żeleński pisał:
    "Gdy się człowiek robi starszy,
    wszystko w nim po trochu parszy
    wieje."
    Porównaj swój "Walc" z powyższym fragmentem i wyciąg właściwe wnioski. Jednym słowem: dużo przed Tobą pracy. Dobre rymowanie jest trudniejsze niż się niektórym wydaje.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się